[No, to obejrzałem w końcu]: “Bo we mnie jest seks”

“Bo we mnie jest seks” to tacy “Poszukiwacze zaginionej Arki” muzycznych filmów biograficznych. W obu produkcjach główna postać w zasadzie nie ma wpływu na fabułę. Ale i tak ogląda się to z przyjemnością.

Wcielającą się w rolę Kaliny Jędrusik Marię Dębską zachwycają się wszyscy i słusznie. Nie dodam tutaj chyba nic oryginalnego. Mogę tylko powiedzieć, że oprócz brawurowej gry, Dębska zaimponowała mi – jak mawiają Anglosasi – fizyczną transformacją, jaką przeszła na potrzeby tej roli.

Na wyróżnienie zasługuje soundtrack – autorstwa Luki, znanego między innymi z muzyki do serialu “Pitbull” – który tworzy świetny pomost między brzmieniami przełomu lat 50. i 60. a współczesnością.

Ale najbardziej odświeżającą w tym filmie rzeczą jest złamanie formuły muzycznego bio picu. Oglądając filmowe życiorysy muzyków ma się wrażenie, że ciągle oglądamy tę samą historię, a kolejne zwroty akcji można przewidzieć z dokładnością co do minuty. A “Bo we mnie jest seks” traktuje ten ograny fabularny schemat z podobna dezynwolturą, z którą Kalina Jędrusik podchodziła do obowiązujących konwenansów.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s